O nas
Kontakt

Chaos ciężarówek na polskiej granicy sygnalizuje napięcia w związku z integracją Ukrainy z UE

Laura Kowalczyk

Chaos ciężarówek na polskiej granicy sygnalizuje napięcia w związku z integracją Ukrainy z UE

Tysiące ciężarówek jest zablokowanych na granicy, gdy Polacy wściekają się, że Ukraińcy podcinają je w różnych sektorach, od transportu towarowego po żywność.

WARSZAWA — Pierwszą rzeczą, jaką zauważyłby Ukrainiec wjeżdżający do Polski w zeszłym roku, były grupy wolontariuszy, które witały wyczerpanych uchodźców ciepłym jedzeniem, odzieżą, ofertami pokoi i autobusami, które miały ich bezpłatnie przewieźć do miast w całej Polsce.

Teraz pierwszą rzeczą, którą zauważają Ukraińcy, jest ogromna kolejka ciężarówek czekających na przekroczenie przejścia granicznego w Dorohusku dzięki blokadzie prowadzonej przez polskich truckerów, która rozpoczęła się 6 listopada.

Ponad 3000 ciężarówek utknęło obecnie na czterech przejściach granicznych; czas oczekiwania wynosi aż trzy tygodnie, a co najmniej jeden kierowca zginął w uwięzieniu. Protestujący koczują w namiotach przysypanych śniegiem i ogrzewają się przy ognisku w otwartych beczkach, podczas gdy kierowcy ubrani w kamizelki odblaskowe stoją przy swoich ciężarówkach. Wielu z nich pali i patrzy na migające niebieskie światła radiowozów monitorujących teren. sytuacja.

„Kierowcy zmuszeni są czekać na otwartym terenie, bez odpowiednich zapasów żywności i odpowiednich toalet” – powiedział TylkoGliwice wiceminister infrastruktury Ukrainy Serhij Derkach. Dodał, że rząd przygotowuje się do ewakuacji setek uwięzionych kierowców.

Dla stosunków Kijowa z Europą blokada granicy stanowi poważny kryzys i daje gorzki przedsmak nadchodzących wyzwań związanych z integracją Ukrainy z jej ogromnym sektorem rolnym i tanią, ale dobrze wykształconą siłą roboczą ze wspólnym rynkiem UE.

Transgraniczne przepływy handlowe są niezbędne, aby gospodarka Ukrainy działała sprawnie w czasie wojny, ale polscy kierowcy ciężarówek postrzegają ukraińskich kierowców jako tanich rywali, którzy podcinają ich biznes. Dołączyli do nich polscy rolnicy, oburzeni faktem, że import ukraińskiego zboża szkodzi im, powodując spadek cen krajowych.

Nie tylko Kijów jest wściekły.

Komisja Europejska ostro skrytykowała w środę „całkowity brak zaangażowania” Warszawy w zakończenie kryzysu.

„To polskie władze mają egzekwować prawo na tej granicy” – powiedziała w Brukseli komisarz ds. transportu Adina Vălean. „Chociaż popieram prawo ludzi do protestów, cała UE – nie wspominając o Ukrainie, kraju będącym obecnie w stanie wojny – nie może zostać wzięta jako zakładnik w wyniku blokowania naszych granic zewnętrznych. To takie proste”.

Vălean ostrzegł, że jeśli Polska nie podejmie działań, Komisja może ukarać Warszawę karą za „nieprzestrzeganie przepisów lub niestosowanie prawa”.

Jednak Polsce trudno jest zareagować ze względu na niepewność polityczną wywołaną wyborami parlamentarnymi w zeszłym miesiącu.

Minister infrastruktury Andrzej Adamczyk wystosował w poniedziałek apel do swojego ukraińskiego odpowiednika, w którym wezwał Kijów do spełnienia żądań kierowców ciężarówek. Polscy kierowcy chcą, aby UE wycofała korzystne traktowanie, jakie przyznała ukraińskim przewoźnikom po wybuchu wojny – umożliwiając im przewóz ładunków z Ukrainy w dowolne miejsce w bloku niemal bez formalności; ta sama zasada dotyczy firm z UE przewożących towary na Ukrainę.

Europejska komisarz ds. transportu Adina Vălean | Zdjęcie basenu autorstwa Francisco Seco za pośrednictwem Getty Images

Adamczyk chce, aby Vălean zbadał możliwość przywrócenia zezwoleń na transport międzynarodowy ukraińskim przewoźnikom, a Polska planuje poruszyć tę kwestię na posiedzeniu Rady ds. Transportu 4 grudnia.

Ale poniedziałek był ostatnim dniem Adamczyka w pracy. Zastąpił go na stanowisku ministra infrastruktury Alvin Gajadhur w rządzie, który ma trwać zaledwie dwa tygodnie, zanim nowy rząd pod przewodnictwem opozycji, na którego czele stanie były premier Donald Tusk, obejmie urząd.

Tusk potępił niezdolność rządu do rozwiązania problemu.

„Skoro udają, że utworzyli prawdziwy rząd, mogą udawać, że zajmują się prawdziwymi problemami” – stwierdził powiedział we wtorek.

Niestabilność w Warszawie otwiera drzwi działaczom polskiej skrajnie prawicowej Konfederacji.

„Ukraińcy przed wojną wykonywali 160 000 operacji transportowych. W tym roku to już prawie milion” – mówi Rafał Mekler, właściciel firmy transportowej z Międzyrzeca Podlaskiego we wschodniej Polsce.

Ale Mekler nie jest zwykłym kierowcą ciężarówki. Jest także politykiem Konfederacji, który był mocno zaangażowany w organizację protestów granicznych. Na jego Facebooku aż roi się od krytyki Ukrainy, a jego partia jest w Polsce najbardziej sceptyczna wobec sojuszu z Kijowem.

W jednym z postów Mekler porównał Ukrainę do „rozpieszczonego bachora”.

„Walczymy o nasz transport (biznes), a nie przeciwko Ukrainie. Ale Ukraina okopała się po piętach i nie ustępuje ani na centymetr, przedstawiając nam emocjonalną retorykę na temat wojny i tego, jak blokujemy dostawę leków” – powiedział Mekler.

Chociaż polscy protestujący twierdzą, że przepuszczają podstawowe i wojskowe ładunki, Derkach stwierdził, że w praktyce jest to bardzo trudne, ponieważ widział ciężarówki przewożące paliwo i dostawy pomocy humanitarnej, które nie były w stanie przebić się przez zator.

„Przepuszczają przez granicę około 30 ciężarówek dziennie. Jak w ogóle możemy powiedzieć, że mają do tego prawo? Co to jest, oblężenie kraju rozdartego wojną?” – powiedział Oleksiy Davydenko, właściciel ukraińskiej sieci dostaw wyrobów medycznych Medtechnika.

Nowa polska minister rolnictwa Anna Gembicka stwierdziła, że ​​zarzuty o wstrzymywaniu działań humanitarnych i wojskowych są „nieprawdziwe”.

Za problemy na granicy obwiniała inwazję Rosji i „nieodpowiedzialną” politykę UE, „która nie widzi problemów Polski i (innych) krajów przygranicznych”. Dodała, że ​​chce spotkać się z komisarzem ds. gospodarki Valdisem Dombrovskisem, aby wyjaśnić polski punkt widzenia.

Kijów twierdzi, że dwóch ukraińskich kierowców zginęło podczas oczekiwania; Polska policja twierdzi, że tak.

Jak dotąd ukraiński rząd nie ustępuje swemu żądaniu, aby UE trzymała się ubiegłorocznego porozumienia dotyczącego wpuszczania jej kierowców.

Jednym z głównych problemów Polaków jest to, że Ukraina stosuje elektroniczny system znakowania wszystkich ciężarówek stojących w kolejce na przejściach granicznych. Polacy chcą, aby ich puste ciężarówki były wyłączone z kolejek, aby mogły szybciej przechodzić przez kontrole graniczne.

„Zaproponowaliśmy (polskim kierowcom ciężarówek) otwarcie większej liczby punktów kontrolnych i utworzenie specjalnych linii drogowych dla pustych polskich ciężarówek. Nie chcą jednak jak wszyscy rejestrować się w elektronicznym systemie kolejkowym. Byłoby niesprawiedliwe wobec innych krajów, gdybyśmy zaoferowali specjalne traktowanie” – stwierdził Derkach.

„Nie możemy też wrócić do systemu zezwoleń, bo straciliśmy wszystkie inne granice dla naszego eksportu” – dodał Derkach, narzekając, że polscy kierowcy ciężarówek nie chcą rozmawiać. „Nie chcieli słuchać, że w czasie wojny musimy utrzymać gospodarkę w ruchu. Niektórzy z nich stwierdzili, że już wystarczająco pomogli, a teraz muszą wyżywić swoje rodziny. Więc po prostu wstali i opuścili negocjacje”.

Znaczenie granicy Ukrainy z Polską wzrosło po zeszłorocznej inwazji Rosji, która odcięła krajowi łatwy dostęp do portów nad Morzem Czarnym.

Początkowo Polska przyjęła miliony uchodźców, przodowała w dostarczaniu broni Ukrainie i wspierała jej szybkie przyjęcie do UE.

Jednak wraz ze wzrostem kosztów tej polityki rosły napięcia polityczne.

Polska wraz z Węgrami i Słowacją zamknęła swój rynek dla importu ukraińskiego zboża, pomimo umowy handlowej UE-Ukraina i z naruszeniem zasad jednolitego rynku Unii Europejskiej.

Teraz kolej na polskich kierowców ciężarówek. Podobnymi protestami grożą słowaccy i węgierscy kierowcy ciężarówek. Jak na ironię, przewoźnicy z Europy Środkowej składają podobne skargi zachodnioeuropejskim firmom transportowym, które z goryczą skarżyły się na podcięcie cenowe po przystąpieniu tych krajów do UE.

Do kierowców ciężarówek dołączyli rolnicy, którzy w poniedziałek uruchomili całodobową blokadę przejścia granicznego Medyka w południowo-wschodniej Polsce.

Ukraińcy „gryzą rękę, którą im wyciągnęliśmy” – powiedział Polskiej Agencji Prasowej Roman Kondrów, organizator protestów rolniczych.

Protesty kosztowały gospodarkę Ukrainy ponad 400 mln euro, powiedział na odprawie w Kijowie Wołodymyr Balin, wiceprezes Związku Międzynarodowych Przewoźników Samochodowych.

Myślę, że naszym błędem było to, że tak bardzo polegaliśmy na Polsce. Przenieśliśmy nasze firmy, teraz płacimy podatki, opłaty logistyczne, które płaciliśmy na Ukrainie, do Polski. Myśleliśmy, że mamy zabezpieczone plecy” – powiedział Davydenko z Medtechniki. „Może gdybyśmy byli nieco bardziej ostrożni, nie bylibyśmy tak bardzo uzależnieni od Polski.”.