O nas
Kontakt

Paradoks uzdrowiciela: dlaczego nasze szpitale potrzebują dawki własnego leku

Laura Kowalczyk

Ourania Dimopoulou jest studentką trzeciego roku medycyny na Uniwersytecie w Patras w Grecji.

Ourania Dimopoulou jest studentką trzeciego roku medycyny na Uniwersytecie w Patras w Grecji.
(Źródło: Unsplash)

Ten artykuł został napisany wyłącznie dla The European Sting przez panią Ouranię Dimopoulou, studentkę trzeciego roku medycyny na Uniwersytecie w Patras w Grecji. Jest związana z Międzynarodową Federacją Stowarzyszeń Studentów Medycyny (IFMSA), serdecznym partnerem The Sting. Opinie wyrażone w tym artykule należą wyłącznie do autora i niekoniecznie odzwierciedlają stanowisko IFMSA na ten temat ani The European Sting.


We współczesnej medycynie istnieje zdumiewająca ironia losu. Szorujemy, mamy obsesję na punkcie sterylnych pól i walczymy o każdy punkt procentowy wyników pacjentów, a mimo to sektor opieki zdrowotnej po cichu podsyca zapaść środowiskową, która wypełnia nasze oddziały. Gdyby światowy sektor opieki zdrowotnej był państwem, byłby piątym co do wielkości emitentem gazów cieplarnianych na Ziemi. Skutecznie leczymy pacjentów z niewydolnością oddechową, a kominy naszego szpitala wypompowują zanieczyszczenia, które ją powodują. Czas przyznać, że nasze systemy opieki zdrowotnej cierpią na poważny przypadek uzależnienia od węgla.

Słoń na sali operacyjnej

Porozmawiajmy o brudnej tajemnicy sali operacyjnej. Koncentrując się na mikroskopijnej precyzji chirurgicznej, często ignorujemy tony gazów znieczulających przedostających się do atmosfery. Stosowanie Desfluranu jest zasadniczo odpowiednikiem atmosferycznego jazdy Hummerem po bloku chirurgicznym; jego potencjał globalnego ocieplenia jest około 2500 razy większy niż CO2. Przejście na sewofluran lub TIVA (całkowite znieczulenie dożylne) to nie tylko preferencja kliniczna — to ogromna korzyść dla środowiska, która prawie nic nie kosztuje. Dlaczego podczas rutynowych operacji nadal „przepisujemy” globalne ocieplenie?

Nasza obsesja na punkcie tego, co jednorazowe

Wpadliśmy w pułapkę „jednorazowego użytku”. W szalonym pogoni za sterylnością zamieniliśmy zdrowy rozsądek na góry niebieskiego plastiku i jednorazowe laryngoskopy, które dosłownie przeżyją nasze wnuki. Nasze łańcuchy dostaw – tak zwane emisje z zakresu 3 – odpowiadają za ponad 70% naszego śladu. Zrównoważony rozwój nie oznacza kompromisu w zakresie bezpieczeństwa; oznacza to żądanie gospodarki o obiegu zamkniętym, w której „wielokrotnego użytku” nie jest brzydkim słowem. Musimy przestać traktować planetę jak gigantyczny kosz na odpady medyczne. Szpital, który codziennie produkuje tony niezniszczalnych śmieci, nie tylko leczy ludzi; to nawiedza przyszłość.

Zielona recepta

Dla każdego klinicysty najgłębszą świadomością jest to, że działania na rzecz klimatu to zasadniczo medycyna zapobiegawcza. Kiedy zarząd szpitala decyduje się na zainstalowanie paneli fotowoltaicznych lub skorzystanie z lokalnego, dostosowanego do roślin menu, nie chodzi tylko o to, by „być ekologicznym”. Aktywnie zmniejszają częstość występowania astmy w swoim własnym kodzie pocztowym. Łagodzą fale upałów, które wysyłają osoby starsze na nasze OIOM-y. Nawet telemedycyna, niegdyś chwyt technologiczny, jest obecnie elektrownią ograniczającą emisję dwutlenku węgla, odciążającą jednocześnie nasze drogi i płuca.

Po pierwsze: nie szkodzić

Przysięga Hipokratesa nie powinna kończyć się na wyjściu ze szpitala. Jako kolejne pokolenie liderów w dziedzinie opieki zdrowotnej musimy zażądać, aby nasze instytucje przestały być wyspami generującymi duże ilości dwutlenku węgla. Zrównoważony rozwój nie jest obciążeniem biurokratycznym; jest to obowiązek kliniczny.

Ziemia znajduje się obecnie na izbie przyjęć, a jej funkcje życiowe ulegają awarii. Najwyższy czas, aby szpitale przestały być przyczyną sytuacji kryzysowych, a zaczęły leczyć. W końcu nie można mieć zdrowych ludzi na chorej planecie.

O autorze

Ourania Dimopoulou jest studentką trzeciego roku medycyny na Uniwersytecie w Patras w Grecji. Aktywnie angażuje się w międzynarodowe programy edukacyjne, koncentrując się na badaniach medycznych, szkoleniach klinicznych i ciągłym rozwoju naukowym. Pasjonuje się neuroanatomią i medycyną kliniczną.