O nas
Kontakt

Europoglądy. Tiff Neila Younga na Spotify przypomina, że ​​technologiczni giganci zawsze wygrywają

Laura Kowalczyk

Neil Young poses for a portrait at Lost Planet Editorial in Santa Monica, CA, September 2019

Jako słuchacz możesz się tym nie przejmować. Jednak dla artysty może być trudna do przełknięcia świadomość, że za sukcesem lub porażką może stać algorytm, a nie ludzkie preferencje, pisze Jonah Prousky.

Neil Young i Joni Mitchell niechętnie zwrócili swoją muzykę do Spotify w zeszłym miesiącu, dwa lata po opuszczeniu platformy w proteście przeciwko największemu podcasterowi, Joe Roganowi.

Według Younga Rogan wykorzystywał platformę do szerzenia dezinformacji na temat pandemii Covid-19.

„Mogą mieć Rogana lub Younga. Nie jedno i drugie” – napisał Young do swojego menadżera w Warner Music Group.

Okazuje się, że Spotify może mieć jedno i drugie.

I niezależnie od tego, co myślisz o proteście Younga (lub o bojkocie czy czymkolwiek innym), jego starcie ze Spotify przypomina, że ​​giganci technologiczni w zabawny sposób zdobywają to, czego chcą, a opór ze strony artystów jest zwykle daremny.

Tantiemy za transmisję strumieniową a gęby do wykarmienia

Wielu twórców od dawna jest sfrustrowanych platformami takimi jak Spotify i YouTube ze względu na stosowane przez nich algorytmy, które po części zwiększają liczbę wyświetleń i transmisji, a co za tym idzie – płacą.

Większość twórców nie ma jednak siły, by stawiać ultimatum, ani pieniędzy, aby opuścić te platformy.

Choć niektórzy artyści w Spotify zarabiają na przyzwoite życie, „jest znacznie, znacznie większa liczba artystów – dosłownie miliony – którzy ledwo wiążą koniec z końcem z tantiem za streaming” – podaje Rolling Stone.

(Spotify) jest w stanie rozpocząć karierę muzyczną w sposób, który nigdy nie byłby możliwy w ciągu ostatnich dziesięcioleci. Liczba transmisji artysty… może gwałtownie wzrosnąć niemal z dnia na dzień, jeśli jego utwory znajdą się na jednej z najczęściej słuchanych playlist na platformie.

Neil Young występuje na festiwalu muzycznym BottleRock Napa Valley w Napa Valley Expo w Napa, Kalifornia, maj 2019 r.

Poza tym artyści, którzy nie mają własnej publiczności, są w dużej mierze zależni od Spotify i YouTube, jeśli chodzi o wyświetlenia.

Według Forbesa Spotify posiada dominujące 30,5% rynku strumieniowego przesyłania muzyki, ponad dwukrotnie więcej niż najbliższy konkurent, Apple Music, który ma 13,7% udziału. YouTube jest praktycznie bezkonkurencyjny.

Kogo to obchodzi, można powiedzieć, że Spotify jest ukochany. I czy firma nie zrobiła zbyt wiele, aby zdemokratyzować muzykę?

Możesz mieć rytm – ale musisz przekonać algorytm

To prawda, że ​​firma wyeliminowała wiele biurokracji związanej z tradycyjnym biznesem muzycznym, zapewniając nowym artystom bezpośrednią linię (i model biznesowy) docierania do słuchaczy.

Etos ten jest nawet zapisany w misji firmy, która brzmi: „uwolnić potencjał ludzkiej kreatywności poprzez umożliwienie milionom kreatywnych artystów czerpania radości ze swojej sztuki, a miliardom fanów możliwości cieszenia się nią i czerpania z niej inspiracji”.

Firma zrobiła wiele, aby przyspieszyć tę misję. Umożliwia rozpoczęcie kariery muzycznej w sposób, który nie byłby możliwy w ciągu ostatnich dziesięcioleci. Transmisje strumieniowe artysty – a co za tym idzie, zarobki – mogą gwałtownie wzrosnąć niemal z dnia na dzień, jeśli jego utwory znajdą się na jednej z najczęściej słuchanych playlist na platformie.

Może to dosłownie oznaczać różnicę między prowadzeniem Ubera i tworzeniem muzyki na boku a zarobieniem 200 000 dolarów (187 880 euro) na tantiemach za transmisję strumieniową.

Pod wieloma względami algorytm platformy ujednolicił gusta muzyczne niewielkiej liczby czołowych artystów, co utrudnia nowym muzykom zdobycie popularności.

Joni Mitchell, gospodarz Trevor Noah i Brandi Carlile występują podczas 66. dorocznej ceremonii wręczenia nagród Grammy, luty 2024 r.

Dlatego też przy każdej próbie krytyki platformy należy zachować ostrożność w stosunku do niektórych muzyków. Jednak pod wieloma względami algorytm platformy ujednolicił gusta muzyczne niewielkiej liczby czołowych artystów, co utrudnia nowym muzykom zdobycie popularności.

„Algorytmy” – napisał Scott Timberg w felietonie dla Salonu – „mają na celu przybliżanie Cię coraz bardziej do tego, co już wiesz. Zamiast kierować Cię w kierunku tego, czego chcesz słuchać, kierują Cię w stronę niewielkich odmian tego, czego już słuchasz.

To, z czego ludzie już korzystają, to tylko niewielki podzbiór bazy artystów Spotify, których utwory pochłaniają naszą zbiorową uwagę.

„W 2013 roku 1% najlepszych artystów odpowiadał za ponad trzy czwarte wszystkich przychodów ze sprzedaży nagrań muzycznych. W tym roku 20% utworów w Spotify nigdy nie było transmitowanych strumieniowo” – napisał Ludovic Hunter-Tilney dla „Financial Times”.

Zastanawiasz się, może zawsze tak było. To znaczy, każdy, kto widział „X Factor”, wie, że nie każdy artysta jest godny naszej uwagi. Ale decyzja o tym, czego i kogo słuchać, była kiedyś decyzją ludzką.

Czy bojkot jest realną opcją?

Jako słuchacz możesz się tym nie przejmować, zwłaszcza jeśli uważasz, że algorytm dobrze radzi sobie z Twoim gustem. Jednak dla artysty świadomość, że za Twoim sukcesem lub porażką może stać algorytm, a nie ludzkie preferencje, może być trudna do przełknięcia.

Załóżmy, że jesteś muzykiem lub twórcą treści i uważasz, że algorytm potraktował Cię nieprzychylnie. Co zamierzasz zrobić, odejść? Bojkot?

Cóż, niektórzy tak. Rosnąca fala artystów i twórców treści opuszcza Spotify i YouTube, często na rzecz platform takich jak Substack i Patreon, gdzie ich zarobki nie są zależne od algorytmu.

Platformy takie jak Substack i Patreon pozwalają twórcom „posiadać swoją publiczność”, ponieważ zarobki na tych platformach nie są powiązane z wyświetleniami, a raczej widzowie płacą twórcom bezpośrednio, a platformy otrzymują niewielką obniżkę.

Mimo to takie posunięcie jest wykonalne tylko w przypadku uznanych artystów, takich jak Young i Mitchell, którzy mają publiczność.

Jeśli więc dopiero zaczynasz jako muzyk lub twórca treści, naprawdę nie masz innego wyjścia, jak tylko kopać po piętach i mieć nadzieję, że algorytm polubi Twoje rzeczy.