Podczas gdy Japonia zmaga się ze sporem z Chinami i Rosją dotyczącym przegrzebków, mającym szersze konsekwencje polityczne, Tokio zapewnia konsumentów na całym świecie o bezpieczeństwie owoców morza i poszukiwaniu nowych rynków. TylkoGliwice Business szczegółowo opisuje, co to jest.
Podczas gdy większość świata śledzi konflikt między Izraelem a Hamasem oraz inne wydarzenia geopolityczne w ostatnich tygodniach, wojna o owoce morza między Chinami a Japonią osiągnęła jeszcze wyższy poziom.
Zaczęło się po tym, jak Japonia wypuściła do morza oczyszczone ścieki z katastrofy nuklearnej w Fukushimie w 2011 r., co szybko doprowadziło do zakazu sprzedaży owoców morza przez największego importera owoców morza z Japonii, Chin. Wraz z Hongkongiem Chiny odpowiadają za około 40% japońskiego eksportu owoców morza.
Japonia niedawno rozpoczęła odprowadzanie trzeciej partii ścieków, około 7800 ton, 2 listopada i oczekuje się, że będzie to trwało do 19 listopada.
Rosja, długoletni komunistyczny sojusznik Chin, również szybko poszła w jej ślady, nakładając własny zakaz. Korea Południowa ponownie powtórzyła swój całkowity zakaz przywozu owoców morza z ośmiu japońskich prefektur. Należą do nich Gunma, Ibaraki, Tochigi, Fukushima, Aomori, Iwate, Miyagi i Chiba. Inne kraje Azji Południowo-Wschodniej, takie jak Malezja, również wyraziły obawy dotyczące zrzutu ścieków z Fukushimy do Japonii, ale nie zaproponowały żadnych zakazów.
Zakazy te szczególnie dotknęły przegrzebki, ponieważ należą one do najdroższych i najbardziej poszukiwanych produktów z owoców morza, a Japonia wyeksportowała do Chin w 2022 r. około 100 000 ton przegrzebków.
Chiny wykorzystują zakazy handlu jako metodę przymusu
Chiński zakaz opiera się na zasadach Światowej Organizacji Handlu dotyczących środków fitosanitarnych i zawiera oskarżenia, że Japonia traktuje morze jak swój własny „osobisty kanał ściekowy”. Kraj ten jednak systematycznie prowadzi także kampanię dezinformacyjną i oszczerczą, dyskredytującą raporty i informacje naukowe.
Odbywa się to głównie poprzez stronnicze raporty i płatne kampanie w mediach społecznościowych skierowane przeciwko japońskiemu przemysłowi owoców morza, powodując znaczny spadek sprzedaży owoców morza w Chinach. Co więcej, japońskie przedsiębiorstwa, szkoły i misje dyplomatyczne z siedzibą w Chinach również borykają się z trudnościami.
Posunięcie Chin zostało potępione przez USA i UE jako bardziej polityczne niż wynikające z obaw o dobro środowiska. Dzieje się tak głównie dlatego, że kraj ten stosował już wcześniej zakazy handlu i podobne środki w celu „ukarania” lub wyrażenia niezadowolenia z innych krajów oraz środków międzynarodowych.
Było to widać, gdy Chiny zakazały produktów z Korei Południowej po tym, jak kraj ten dostarczył Stanom Zjednoczonym baterie przeciwrakietowe w 2017 r. W 2010 r. Japonia również spotkała się z gniewem Chin za odmowę „eksportu niezbędnych minerałów w związku z nasileniem się konfliktów na Morzu Wschodniochińskim”. Niedawno szereg australijskich produktów objęto ograniczeniami w związku z sugestią kraju dotyczącą dalszego zbadania prawdziwego pochodzenia wirusa COVID-19.
USA wspierają japoński przemysł owoców morza
We wrześniu 2023 r. w wyniku chińskiego zakazu eksport japońskich owoców morza spadł o około 90,8%. Chociaż Japonia zwiększyła już dotacje dla rybaków i przedsiębiorstw, które ich potrzebują, nie jest jeszcze jasne, jak długo uda się utrzymać te dotacje. Głównymi obawami pozostają spadające lokalne ceny owoców morza i nadpodaż. Obecnie ogłoszono kwotę około 140 mln dolarów (128,7 mln euro) w formie środków stymulacyjnych i dotacji.
Jednak japońscy konsumenci również gromadzą się, wspierając ten sektor, a lokalna konsumpcja owoców morza znacznie wzrosła w ramach solidarności, pobudzona nacjonalistyczną dumą z chińskich środków. Szczególnie poszukiwane są ryby z Fukushimy, mimo obaw, że zostaną szczególnie dotknięte.
Stany Zjednoczone podjęły również próbę wsparcia japońskiego sektora rybołówstwa poprzez zwiększenie importu owoców morza z tego kraju, w związku z czym oddziały wojskowe USA stacjonujące w Japonii podpisały już długoterminowy kontrakt na hurtowy zakup ryb od spółdzielni i japońskich łowisk.
Posunięcie to ma w dużej mierze na celu przeciwdziałanie temu, co jest postrzegane jako przymus i manipulacja Chin w regionie Azji Południowo-Wschodniej poprzez ich wpływ na globalne łańcuchy dostaw. W ostatnich tygodniach ambasadorowie Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej jedli także przed kamerą japońskie przegrzebki i inne owoce morza, po czym pozwolili na podawanie ich także swoim rodzinom.
Czy usuwanie ścieków jest naprawdę niebezpieczne?
Według Japonii usuwanie oczyszczonych ścieków jest całkowicie bezpieczne, co Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA) również potwierdziła tę opinię w swoim najnowszym raporcie. Ponadto uwolnienie ścieków nuklearnych będzie rozłożone na 30–40 lat. Obecnie Japonia codziennie mierzy poziom trytu w wodzie morskiej, który wynosi od 63 do 87 bekereli na litr wody morskiej, czyli znacznie poniżej rządowego limitu wynoszącego 1500 bekereli.
Ponadto eksperci zewnętrzni z Chin, Kanady, Korei Południowej i MAEA wkrótce odwiedzą Japonię, aby pobrać próbki dna morskiego, gleby, osadów, wody morskiej i ryb. Niezależnie porównają te wyniki z zeszłym rokiem, aby ustalić, czy nastąpiło jakiekolwiek znaczące pogorszenie, które można powiązać z odprowadzaniem ścieków.
Posunięcie Chin jest również nazywane hipokryzją, ponieważ same wrzucają tryt do morza i nadal pozwalają swoim rybakom łowić ryby w tych samych wodach, do których wpływają japońskie ścieki. Japońską kampanię postrzega się także jako próbę Chin mającą na celu odwrócenie uwagi ludności od problemów gospodarczych, takich jak rosnące bezrobocie wśród młodych ludzi i niestabilny sektor nieruchomości.
Można to również postrzegać jako kolejny sposób, w jaki Chiny mogą utwierdzić się w pozycji mistrza Południa, odzwierciedlając obawy wyspiarskich narodów południowego Pacyfiku dotyczące ścieków nuklearnych i pogarszającego się ekosystemu morskiego.








