O nas
Kontakt

Nie zakładaj, że von der Leyen wróci

Laura Kowalczyk

Nie zakładaj, że von der Leyen wróci

W przypadku królowej Urszuli druga koronacja nie jest gwarantowana.

Na dwa miesiące przed czerwcowymi wyborami w całej Europie w Brukseli huczy od europejskich dyplomatów i urzędników ostrzegających, że przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen nie jest narzutką na kolejną pięcioletnią kadencję na stanowisku kierowniczym władzy wykonawczej UE.

Jeden z urzędników UE nazwał to tematem rozmów całego miasta.

„W dużej mierze wynika to z arogancji władzy” – kontynuował unijny urzędnik. „Błędnie myślała, że ​​ujdzie jej na sucho wszystko. Dlatego teraz wykorzystuje się przeciwko niej mniejsze błędy. Podobnie jak innym urzędnikom cytowanym w tym artykule, urzędnikowi UE zapewniono anonimowość, aby móc swobodnie wypowiadać się na temat wpływowego niemieckiego polityka działającego w brukselskiej bańce.

W istocie istnieją dwie główne siły, które mogą ją storpedować w powyborczym handlu końmi.

Francja – której stosunki z Niemcami są trudne – w dalszym ciągu jest wysoce niejednoznaczna w kwestii swojego wsparcia, prawdopodobnie w celu wynegocjowania ustępstw, chociaż może dostrzec późną okazję do zmiany miejsca w tabeli. Jeśli pokona potencjalną przeszkodę w postaci sprzeciwu ze strony Paryża, będzie musiała się także martwić, czy uda jej się uzyskać potwierdzenie ze strony Parlamentu Europejskiego w nowym składzie, w którym skrajna prawica będzie prawdopodobnie ważniejszym graczem niż obecnie. Nawet poparcie ze strony jej własnej centroprawicowej Europejskiej Partii Ludowej wydaje się letnie.

„Czasowe błędy Von der Leyen, począwszy od Pfizergate po jej podróż do Izraela, nabierają nowego znaczenia w miarę zbliżania się wyborów” – powiedział Alberto Alemanno, profesor prawa w szkole biznesu HEC w Paryżu. | Simon Wohlfahrt/AFP za pośrednictwem Getty Images

Perspektywa niepokoju wydaje się rosnąć po serii wpadek, które miały miejsce w ostatnich tygodniach, podkreślili unijni urzędnicy i dyplomaci. To spora zmiana w porównaniu z początkiem roku, kiedy wydawała się solidna jak skała.

„Czasowe błędy Von der Leyen, począwszy od Pfizergate po jej podróż do Izraela, nabierają nowego znaczenia w miarę zbliżania się wyborów” – powiedział Alberto Alemanno, profesor prawa w szkole biznesu HEC w Paryżu. „Nabierają wzoru”.

„Sprowadza się to do tego, że odchodzimy od TINA – nie ma alternatywy – do sytuacji, która jest bardziej płynna i w której w zasadzie otwieramy puszkę Pandory” – dodał.

Mimo to 65-letnia von der Leyen jest kobietą do pokonania. Nie tylko jest urzędującą osobą, ale jej EPP w sondażach znacznie wyprzedza konkurencję, dając jej – w ich mniemaniu – prawo do pozostania von der Leyen. Trudno też stwierdzić, który inny kandydat ma szansę ją zastąpić, gdy przywódcy UE spotkają się tego lata, aby podzielić najważniejsze stanowiska w bloku, takie jak stanowiska w Komisji Europejskiej, Radzie i szefowie polityki zagranicznej.

Mimo to, jak podkreślił jeden z unijnych dyplomatów: „Nie powinna uważać tego za coś oczywistego”.

Dwóch innych urzędników wskazało marcowy kongres partii w Bukareszcie jako kluczowy punkt zwrotny w postrzeganiu von der Leyen.

Na początku marca europejscy konserwatyści spotkali się w stolicy Rumunii, aby oficjalnie poprzeć byłego niemieckiego ministra obrony jako twarz ich kampanii wyborczej do UE. Jednak niektórzy, jak francuski konserwatysta wagi ciężkiej Michael Barnier, odmówili jej poparcia.

Komisarz europejski Thierry Breton, który wywodzi się z konkurujących ze sobą liberałów (ale pracuje pod przewodnictwem von der Leyen), publicznie skrytykował, jego zdaniem, słabe wsparcie, jakie von der Leyen otrzymała od jej własnej grupy EPP. Liberałowie wchodzą także w skład koalicji popierającej von der Leyen w Parlamencie Europejskim.

Choć von der Leyen była tego dnia w Bukareszcie jedynym nazwiskiem na karcie do głosowania EPP, które miało być jej głównym kandydatem, i otrzymała 400 głosów za, przy 89 głosach przeciw – z ogólnej liczby 499 głosów, pogląd był niezmienny.

Ursula von der Leyen stanęła w obliczu wewnętrznego buntu czterech swoich najwyższych komisarzy po przyznaniu lukratywnej roli wysłannika europejskiemu prawodawcy Markusowi Pieperowi, który należy do jej niemieckiej partii konserwatywnej. | PE

Od tego czasu narasta sprzeciw wobec władzy von der Leyen.

Po pierwsze, w ramach ponadpartyjnej inicjatywy w Parlamencie Europejskim, w skład której wchodziła EPP von der Leyen, prawnie zakwestionowano decyzję Komisji o przyznaniu Węgrom 10 miliardów euro z UE, która została zamrożona ze względu na kwestie praworządności w kraju.

Kwestie praworządności – temat, w którym EPP jest postrzegana jako słaba – były punktem spornym między von der Leyen a Parlamentem Europejskim, którego głosów potrzebuje na drugą kadencję.

Von der Leyen stanęła także w obliczu wewnętrznego buntu ze strony czterech jej najwyższych komisarzy – z obozu socjaldemokratów i liberalnego – po przyznaniu lukratywnej roli wysłannika europejskiemu prawodawcy Markusowi Pieperowi, który należy do jej niemieckiej partii konserwatywnej.

Do tak zwanej afery „Piepergate” doszło kilka dni po ujawnieniu przez TylkoGliwice, że Prokuratura Europejska wszczęła dochodzenie w sprawie wysoce kontrowersyjnego (i irytująco nieprzejrzystego) wykorzystywania przez nią wiadomości tekstowych do negocjowania dużych umów zakupu szczepionek podczas pandemii Covid-19.

Radząc sobie z tymi kryzysami, czasami odsuwała się na bok od swoich komisarzy lub rządów krajowych, co prowadziło do narzekań, które mogą ją kosztować, gdy będzie musiała zostać ponownie nominowana przez przywódców europejskich (a następnie zatwierdzona przez Parlament Europejski).

Tymczasem sama von der Leyen z opóźnieniem rozpoczynała kampanię, kurczowo trzymając się korzyści płynących z piastowania urzędu. Powołała swój zespół kampanii kilka tygodni po nominacji na głównego kandydata.

Wybór szefa jej kampanii, jej zaufanej prawej ręki Björna Seiberta, który do 5 kwietnia był jej szefem sztabu Komisji Europejskiej, wywołał ponowną krytykę w Brukseli.

„To pokazuje, że może polegać tylko na bardzo małym kręgu zaufanych osób. Nie jest to oznaką zaufania do jej partii” – stwierdził jeden z wyższych urzędników parlamentarnych, który poprosił o zachowanie anonimowości podczas komentowania spraw Komisji.

Alexander Winterstein, główny rzecznik kampanii von der Leyen, podkreślił, że von der Leyen ma podwójne obciążenie pracą jako prezydent i jako kandydatka.

„Ursula von der Leyen w ramach swojej kampanii odwiedziła już Grecję, Niemcy i Łotwę, a przed nią jeszcze wiele” – powiedziała Winterstein. „Będzie prowadzić intensywną kampanię dotyczącą trzech kwestii, na których jej bardzo zależy: demokracji, dobrobytu i bezpieczeństwa. W szczególności będzie w dalszym ciągu bezpośrednio konfrontować się z tymi, którzy chcą podważyć europejską demokrację, zarówno spoza Europy, jak i wewnątrz niej. W tych wyborach stawka jest bardzo duża.”

Oczywiście, jak zauważył kiedyś premier, tydzień w polityce to długo.

Na dwa miesiące przed wyborami von der Leyen ma czas na zmianę postrzegania, na przykład poprzez zachwalanie swojego dziedzictwa. Wyrosła na najpotężniejszą przewodniczącą Komisji od czasów Jacques’a Delorsa, która wprowadziła środki nadzwyczajne, aby chronić Europę przed pandemią, a następnie wojną na Ukrainie.

Jednak prezydent Francji Emmanuel Macron, który odegrał kluczową rolę w zapewnieniu jej posady w 2019 r., udzielił dwuznacznego wsparcia – co wydaje się klasycznym posunięciem władzy, mającym na celu uzyskanie jak największego wpływu.

Wsparcie Emmanuela Macrona jest kluczowe dla Ursuli von der Leyen. | Thierry Chesnot/Getty Images

Podczas gdy Niemcy nie mają innego wyjścia, jak poprzeć byłą niemiecką minister obrony na drugą kadencję – mimo że jej partia nie należy do koalicji rządzącej – Francja udaje, że jest trudna do zdobycia.

W wywiadzie dla TylkoGliwice szefowa grupy Renew pod przewodnictwem francuskiego prezydenta Emmanuela Macrona w Parlamencie Europejskim Valérie Hayer odmówiła poparcia von der Leyen na drugą kadencję. „Nie wykluczam, że ponownie na nią zagłosuję, nie wykluczam, że ponownie na nią nie zagłosuję” – powiedziała.

Kilku unijnych dyplomatów interpretuje sygnały z Paryża jako sposób na wyciągnięcie ustępstw ze strony von der Leyen w sprawie jej drugiej kadencji.

„Francuzi nie chcą, aby podczas czerwcowego szczytu Rady Europejskiej Ursula spacerowała po czerwonym dywanie obsypanym kwiatami” – powiedział inny unijny dyplomata.

„Wizja niemieckiej przewodniczącej Komisji, która podczas drugiej kadencji może robić, co chce, jest dla nich koszmarem”.

Wsparcie Macrona jest dla von der Leyen kluczowe.

Aby wygrać drugą kadencję, będzie musiała przekonać do jej poparcia kwalifikowaną większość przywódców UE przy stole Rady Europejskiej. Choć prawdopodobnie uzyska skinienie głowy od 12 konserwatywnych przywódców w Europie, okaże się, jakie poparcie uda jej się zgromadzić poza swoją partią.

Węgry i Słowacja są bardzo krytyczne wobec polityki Komisji, podczas gdy premier Hiszpanii Pedro Sánchez wielokrotnie kłócił się z Berlaymontem w sprawie wojny między Izraelem a Hamasem. Zdecydowane poparcie Von der Leyen dla Izraela wywołało reakcję Hiszpanii, Irlandii, Belgii oraz głosy całej europejskiej lewicy.

Aby wygrać drugą kadencję, będzie musiała przekonać do jej poparcia kwalifikowaną większość przywódców UE przy stole Rady Europejskiej. | Ludovic Marin/AFP za pośrednictwem Getty Images

Potencjalnie fatalnym wyzwaniem będzie jednak Parlament Europejski. W 2019 r. objęła urząd dzięki wsparciu samozwańczych partii proeuropejskich w UE: konserwatywnej Europejskiej Partii Ludowej, Socjalistów i liberalnej grupy Renew. To dało jej jedynie niewielką większość: 383 głosy, nieco powyżej minimum 374. W obliczu rosnącej w Europie skrajnej prawicy von der Leyen może mieć trudności z powtórzeniem tego zwycięstwa.

Od 10 czerwca von der Leyen będzie musiała zabiegać o względy nowo wybranych europejskich prawodawców, aby zapewnić sobie ich głosy. „Będzie obiektem ogromnej presji ze strony prawodawców, aby zdobyć ich poparcie” – powiedział drugi urzędnik UE.

Grozi to ograniczeniem jej pola manewru podczas drugiej kadencji lub nawet uczynieniem z niej kulawej księżnej – stwierdził trzeci urzędnik UE.

Tymczasem jej krytycy zaczęli wymieniać inne nazwiska przewodniczącego Komisji Europejskiej. Niektórzy wywodzą się z jej własnej partii, która ma posiadać większość miejsc w Parlamencie Europejskim, jak np. przewodnicząca Parlamentu Europejskiego Roberta Metsola czy premier Chorwacji Andrej Plenković.

„Przystąpimy do najważniejszej dyskusji o zatrudnieniu z von der Leyen jako przewodniczącą Komisji Europejskiej” – powiedział pierwszy urzędnik UE, ten, który powiedział, że von der Leyen uważa, że ​​ujdzie jej to na sucho.

„To, czy nadal tam będzie, to inna kwestia”.