O nas
Kontakt

Ostrzeżenia o „katastrofie ekologicznej” po tym, jak zatopiony statek Houthi wypłukuje nawóz do Morza Czerwonego

Laura Kowalczyk

This satellite image taken by Maxar Technologies shows the Belize-flagged ship Rubymar in the Red Sea on Friday, March 1, 2024.

Zaopatrzenie w wodę dla milionów ludzi, tętniący życiem przemysł rybny i niektóre z największych raf koralowych na świecie są zagrożone po zatopieniu statku towarowego przez rebeliantów w Jemenie.

Wydano ostrzeżenia, że ​​zatonięcie statku Rubymar, który przewoził ropę i 22 000 ton nawozów, może spowodować szkody ekologiczne w Morzu Czerwonym.

Należący do Wielkiej Brytanii statek towarowy, który w zeszłym miesiącu został zaatakowany przez bojowników Houthi, zatonął w sobotę po tym, jak przez kilka dni nabierał wody.

Jest to pierwszy statek całkowicie zniszczony przez jemeńską grupę rebeliantów, która obiecała atakować statki w związku z katastrofalną wojną Izraela w Gazie.

Zagrożone przez toksyczne substancje znajdujące się na statku jest tętniący życiem przemysł rybny, jedne z największych raf koralowych na świecie oraz zakłady odsalania dostarczające milionom ludzi wodę pitną.

Jeszcze przed zanurzeniem się w głębiny oceanu ze statku wyciekało ciężkie paliwo, co spowodowało wyciek ropy na odległość 30 km drogą wodną, ​​co miało kluczowe znaczenie dla europejskich dostaw ładunku i energii.

W ostatnich dniach Centralne Dowództwo USA nadzorujące Bliski Wschód ostrzegało przed zbliżającą się „katastrofą ekologiczną”.

To zdjęcie satelitarne wykonane przez Planet Labs PBC przedstawia statek Rubymar pod banderą Belize na Morzu Czerwonym w środę, 28 lutego 2024 r.
To zdjęcie satelitarne wykonane przez Planet Labs PBC przedstawia statek Rubymar pod banderą Belize na Morzu Czerwonym w środę, 28 lutego 2024 r.

Oprócz niebezpiecznego ładunku ma to wiele wspólnego z wyjątkowymi cechami naturalnymi Morza Czerwonego, powiedział Ian Ralby, założyciel firmy IR Consilium zajmującej się bezpieczeństwem morskim.

Droga wodna ma okrągły wzór wody, który zasadniczo przypomina gigantyczną lagunę.

„Co rozleje się w Morzu Czerwonym, zostaje w Morzu Czerwonym” – powiedział Ralby. „Istnieje wiele sposobów, w jaki można mu zaszkodzić”.

Arabia Saudyjska ma największą na świecie sieć zakładów odsalania, a całe miasta, takie jak Dżudda, korzystają z obiektów, które prawie całą wodę pitną czerpią z Morza Czerwonego. Olej może zakłócać i powodować kosztowne uszkodzenia systemów konwersji słonej wody.

Morze Czerwone jest także ważnym źródłem owoców morza, zwłaszcza w Jemenie, gdzie rybołówstwo było drugim co do wielkości eksportem po ropie naftowej przed obecną wojną domową między wspieranymi przez Iran Houthi a rządem sunnickim w Jemenie.

Ataki Houthi trwają

Tymczasem niszczyciel włoskiej marynarki wojennej w sobotni wieczór zestrzelił drona Houthi.

Według doniesień UAV zmierzający w stronę włoskiego statku miał cechy podobne do tych użytych w poprzednich atakach.

Wysłany w lutym włoski okręt marynarki wojennej jest okrętem flagowym europejskiej operacji Aspides pod dowództwem kontradmirała Stefano Costantino.

Był to pierwszy bezpośredni atak na Włochy ze strony Houthi, który do tej pory przeprowadzał naloty jedynie na statki amerykańskie i brytyjskie.

„Ataki terrorystyczne Houthi stanowią poważne naruszenie prawa międzynarodowego i atak na bezpieczeństwo ruchu morskiego, od którego zależy nasza gospodarka” – powiedział włoski minister obrony Guido Crosetto.

Wezwał do ogólnoeuropejskiego podejścia do obronności, zwłaszcza w coraz bardziej ożywionym Morzu Czerwonym.

„Postawmy sprawę jasno: Włochy, podobnie jak większość narodów, nie są w stanie obronić się same” – powiedział minister w wywiadzie dla włoskiego dziennika Corriere della Sera.

„Musimy koordynować działania z sojusznikami, zaczynając od Europy: musimy zorganizować wspólne siły, wspólne szkolenia… Niestety, jako jedni z ostatnich zrozumieliśmy potrzebę posiadania solidnej obrony. Płacimy za dziedzictwo kulturowe, powszechne 'antymilitaryzm'.”