O nas
Kontakt

Taniec ze skrajną prawicą się nie opłaca

Laura Kowalczyk

Taniec ze skrajną prawicą się nie opłaca

Do tanga trzeba dwojga, a hiszpańskie wybory są dla konserwatystów w całej Europie ostrą lekcją tego, jak partnerstwo z radykalną prawicą może się źle skończyć.

Niedzielne wybory parlamentarne w Hiszpanii były punktem zwrotnym w hiszpańskiej polityce — ale w zupełnie inny sposób, niż przewidywano.

Czwarta co do wielkości gospodarka Unii Europejskiej poszła do sondaży, spodziewając się osuwiska dla konserwatywnej koalicji, co pozwoliłoby skrajnie prawicowej partii przejąć władzę na szczeblu krajowym po raz pierwszy w 45-letniej historii demokracji we współczesnej Hiszpanii. Ale wbrew sondażom i ku zaskoczeniu wszystkich, głosowanie stało się plebiscytem na korzyść politycznego centrum.

Podczas gdy konserwatywna Partia Ludowa (PP), kierowana przez Alberto Núñeza Feijóo, osiągnęła wielkie zyski i okazała się niewielką wygraną z 33 procentami głosów, nie udało jej się zebrać większości parlamentarnej niezbędnej do rządzenia ze skrajnie prawicową formacją VOX (12,4 proc.), która straciła ponad jedną trzecią mandatów. Z kolei premier Pedro SHiszpańska Socjalistyczna Partia Robotnicza áncheza była w stanie zapewnić sobie pozycję drugiej co do wielkości siły z 31,7 procentami głosów, a teraz będzie próbowała zmobilizować lewicowego Sumara i szereg mniejszych partii do utworzenia rządu.

Sánchez słusznie został nazwany politycznym hazardzistą, ogłaszając te przedterminowe wybory zaledwie dwa miesiące temu, po ciężkich stratach jego lewicowej koalicji w ostatnich wyborach lokalnych i regionalnych. Nadchodzące negocjacje będą zatem trudne, ponieważ katalońskie i baskijskie partie niepodległościowe będą prawdopodobnie królami, a powtórka wyborów w grudniu pozostaje możliwa. Jednak głosowanie wyjaśniło, że ostatnie zwycięstwa skrajnej prawicy nie były jednak papierkiem lakmusowym przed wyborami krajowymi, a Hiszpanie wysłali jednoznaczną wiadomość, że nie chcą, aby VOX współrządził.

Konserwatyści w całej Europie z pewnością uważnie obserwowali niedzielne głosowanie, ponieważ powstanie skrajnie prawicowej partii w Hiszpanii wydawało się niesamowicie przypominać wzorce i wydarzenia obserwowane gdzie indziej. A porażka sojuszu wyborczego PP-VOX niesie ze sobą kilka ważnych lekcji dla roli i strategii konserwatywnych centroprawicowych kontynentów.

Założona w 2003 roku jako spin-off przez zdezerterowanych członków PP, VOX zdumiewająca podróż – przejście od politycznego pariasa do potencjalnego partnera rządowego w ciągu zaledwie dekady – była ściśle powiązana z jej zdolnością do podsycania polaryzacji politycznej i przechylania równowagi politycznej w kilku kwestiach społecznych na swoją korzyść, kierując silnie nacjonalistyczną i natywistyczną retorykę do dyskursu publicznego. To właśnie ta zdolność do wykorzystywania i prosperowania w klimacie pogłębiających się podziałów społecznych zyskała popularność we Francji, Finlandii, Włoszech i innych krajach europejskich. I tak Hiszpania – którą z zagranicy często błędnie uważano za odporną na skrajnie prawicowe tendencje – miała, a przynajmniej tak się wydawało, dołączyć do rosnących szeregów krajów UE, w których takie głosy i partie zyskują popularność, szerszą akceptację społeczną i ostatecznie władza narodowa.

Zmieniająca się postawa PP wobec VOX – od wyśmiewania i zazdrości aż po przebijanie ofert i oferta partnerstwa, gdy skrajnie prawicowa formacja zyskała popularność – pomogła osłabić czerwoną linię, która tak długo trzymała takie skrajne głosy z dala od krajowej polityki. Jako partia z tradycyjnym blokiem wyborczym obejmującym szerokie spektrum konserwatywne, PP próbowała przejść na palcach między pozycjonowaniem się jako umiarkowana alternatywa dla VOX a trzymaniem się wystarczająco blisko jednoznacznych ultrakonserwatywnych wartości, których wyborcom VOX brakowało w PP od jego epoki Mariano Rajoya.

Gdy skrajna prawica szybko rozkwitła, figuranci PP zaczęli w ten sposób dokooptować jej skrajnie prawicowy dyskurs. I w końcu konserwatywni przywódcy zaczęli testować temperaturę polityczną, obejmując niegdyś tabu opcję tworzenia sojuszy z VOX w celu zdobycia władzy w różnych gminach i regionach, czasami nawet asertywnie zachęcając niechętne oddziały regionalne do zawierania paktów politycznych z kontrowersyjną partią.

To głęboko niejednoznaczne stanowisko osiągnęło szczyt podczas tej kampanii wyborczej, kiedy Feijóo starał się przedstawiać siebie jako centrystę budującego mosty, ale nie wykluczał rządzenia z VOX ani uczynienia lidera partii Santiago Abascala swoim wicepremierem.

Jednocześnie pokazy pojawiających się lokalnych i regionalnych form współpracy PP-VOX dały wyborcom niepokojące spojrzenie na to, jak ten rodzaj wspólnego pożycia może namacalnie wpłynąć na ich codzienne życie. I chociaż niespójne stanowisko konserwatystów miało na celu powstrzymanie VOX, jednocześnie przyciągając wyborców partii, ostatecznie nie wyszło wystarczająco dobrze. Zamiast tego, własne ambiwalentne działania PP pomogły włączyć i włączyć do głównego nurtu to, co naprawdę reprezentuje VOX — radykalną retorykę polityczną i ekstremistyczny program polityczny.

Jak pokazał niedzielny wynik, miało to znaczenie: PP wygrał, ale jego zwycięstwo było zarówno poniżej oczekiwań, jak i niewystarczające. Wyborcy odrzucili jego potencjalny wspólny projekt z VOX, pozostawiając partii bez (innej) opcji rządzenia.

Ta trajektoria hiszpańskich konserwatystów odzwierciedla trajektorię innych europejskich centroprawicowych partii głównego nurtu, które wspierały dyskurs i program pełzającej skrajnej prawicy, a teraz stoją przed tym samym dylematem, jak poradzić sobie z ośmieloną radykalną prawicą. Odzwierciedla to bardzo realną sytuację partii centrowych, czy nie ustępować skrajnościom — jak ostatnio w Grecji — czy też przejąć władzę, nawet jeśli oznacza to współpracę z takimi siłami i/lub bycie przez nie wspieranym, jak sprawa w Szwecji.

A doświadczenia innych krajów ostrzegają, że prędzej czy później nawet nieśmiałe zbliżenie się do tych radykalnie prawicowych sił oznacza ostatecznie przyjęcie dużej części ich polityki i polityki.

Chociaż nadchodzące tygodnie przyniosą więcej informacji na temat tego, jaki dokładnie kształt przybierze hiszpański rozdział tej europejskiej historii, jest już jasne, że kraj ten pokazał, jak skrajnie prawicowe sojusze mogą okazać się kosztowne – jeśli nie toksyczne – dla umiarkowanych konserwatystów. .

Symboliczny wpływ tych wyborów będzie odczuwalny w całej Europie, dając mile widziane wytchnienie od pojawiającej się narracji, że sojusze konserwatywno-skrajnej prawicy są nieuniknione, ponieważ ogólny środek ciężkości na kontynencie nadal przesuwa się w prawo. Do tanga trzeba dwojga, a Hiszpania daje ostrą lekcję europejskim konserwatystom, jak taniec ze skrajną prawicą może się źle skończyć.