O nas
Kontakt

Ekspert w zakresie pieszych wędrówek z USA umiera w głębokim do pasa śniegu, gdy przejście od podmuchu arktycznego do ciepłej odwilży stwarza ryzyko powodzi

Laura Kowalczyk

Christopher Roma carries his son Solomon on his shoulders in the White Mountains in New Hampshire in late 2023.

„Jeśli zadbamy o przyrodę, przyroda zatroszczy się o nas” – powiedział Christopher Roma, jedna z prawie 100 osób, które zginęły podczas ekstremalnych zimowych burz.

Miłośnik przyrody zmarł w zeszłym tygodniu w brutalnych warunkach podczas samotnej wędrówki po Górach Białych w Ameryce.

Christopher Roma (37 l.) był zapalonym turystą, prowadził własną firmę zajmującą się długodystansowymi przewodnikami po szlakach i wiele razy spacerował tą znajomą trasą w New Hampshire.

Jest jednak jedną z ponad 90 osób, które straciły życie w USA w ciągu ostatniego tygodnia, gdy kraj nawiedziły gwałtowne zimowe burze.

„Kiedy dojdziesz do pewnego punktu, musisz dokonać wyboru: kontynuować lub zawrócić” – powiedziała jego matka, Barbara Roma. „I tak naprawdę nigdy nie był typem dziecka, które się odwraca”.

Christopher wcześniej zdobył „Potrójną Koronę” trudnych tras przełajowych: szlak Pacific Crest Trail łączący Meksyk z Kanadą, szlak Continental Divide Trail biegnący przez Góry Skaliste oraz szlak Appalachów.

Pomiędzy wtorkiem (16 stycznia) a środą zmarł w – jak to określiła Barbara – „warunkach zaciemnienia”, przy jednocyfrowych temperaturach, ostrym wietrze dochodzącym do 80 mil na godzinę i sięgającym do pasa śniegu.

Wieloletni turysta wiedział „znaczenie zrównoważonego rozwoju”

Urodzony w Anglii Christopher w wieku pięciu lat przeprowadził się z rodziną do Thornton, w samym sercu Gór Białych, gdzie dorastał, jeżdżąc na nartach, snowboardzie, wędrując w rakietach śnieżnych i wędrując po trudnym terenie.

10 lat temu w wyniku poważnego wypadku motocyklowego złamał mu szyję i żebra, ale to go nie powstrzymało, powiedział w piątkowy wywiadzie dla Associated Press (AP) jego ojciec, Hayden Roma.

„To zmieniło całe jego życie” – powiedział jego ojciec. Po wyzdrowieniu poświęcił się wędrówkom, zdobywając „Potrójną Koronę” pieszych wędrówek w 99 dni. „Pokonywał ponad 20, 22 mil dziennie” – powiedział jego ojciec.

Christopher, który prowadził Northeast Trekking Company, firmę świadczącą usługi przewodników dla turystów długodystansowych, powiedział na swojej stronie internetowej, że doświadczenia związane z wędrówkami go zmieniły, dlatego też zapragnął podzielić się swoją wiedzą z innymi.

„Dużo się nauczyłem na własnej skórze, a moim celem jest edukowanie i informowanie o niebezpieczeństwach związanych z dziką przyrodą, perypetiach i cierpieniach oraz znaczeniu zrównoważonego rozwoju” – napisał. „Chcę wam pokazać, że jeśli zadbamy o naturę, natura zatroszczy się o nas, psychicznie i fizycznie”.

Matka Christophera powiedziała, że ​​„zawsze chciał osiągnąć więcej” i kochał swoją rodzinę, lubiąc wędrówki ze swoim dwuletnim synem Solomonem.

Jego siostra, Megan Roma Sullivan, z sentymentem wspomina jego kontakt z ludźmi podczas ich ostatniej wspólnej wędrówki w sierpniu wzdłuż Muru Hadriana w pobliżu granicy Anglii i Szkocji.

„Zawsze troszczył się o ludzi i chciał dla nich wszystkiego, co najlepsze, zasadniczo zmieniać ich życie za każdym razem, gdy wybierają się na wycieczkę” – powiedziała. „Prowadzili dobre rozmowy”.

Co poszło nie tak na szlaku w New Hampshire?

Konserwator przyrody Christopher McKee stoi na górze Guyot w hrabstwie Grafton w stanie New Jersey podczas akcji ratowniczej w dniu 17 stycznia 2024 r. mającej na celu odnalezienie turysty Christophera Romy.
Konserwator przyrody Christopher McKee stoi na górze Guyot w hrabstwie Grafton w stanie New Jersey podczas akcji ratowniczej w dniu 17 stycznia 2024 r. mającej na celu odnalezienie turysty Christophera Romy.

Jak napisał na swoim blogu, Christopher przeszedł wszystkie 48 gór New Hampshire o długości 400 km w nieco ponad 10 dni.

„Myślę, że próbował pobić swój życiowy rekord, ale starał się popracować nad zrobieniem tego w określonym czasie. Po prostu złapała go dziwna pogoda” – powiedziała Barbara o swojej ostatniej wędrówce. „Wiatr naprawdę się wzmógł. W pewnym momencie jechali z prędkością do 80 mil na godzinę” – dodała.

Zaniepokojeni przyjaciele zaczęli dzwonić pod numer 911 we wtorek około 22:20 po rozmowie telefonicznej z nim. W końcu sam Christopher dotarł na linię pogotowia, mówiąc, że jest mu bardzo zimno.

To połączenie umożliwiło władzom uzyskanie współrzędnych umieszczających go pomiędzy Mount Bond i Mount Guyot.

Zgromadził się duży zespół funkcjonariuszy zajmujących się ochroną ryb i zwierzyny łownej oraz oddziałów poszukiwawczo-ratowniczych i wyruszył w środę o 2 w nocy, ale jego działania spowolnił zamieć śnieżna.

Załoga helikoptera Gwardii Narodowej Armii stanu New Hampshire wykonała trzy osobne loty, ale nie mogła zbliżyć się do docelowego obszaru na górze Guyot z powodu niskich chmur i słabej widoczności, powiedział porucznik James Kneeland z Departamentu Rybołówstwa i Dziczyzny.

Zanim ekipa naziemna dotarła do Rzymu o 17:00, już nie żył. Helikopterowi udało się wydobyć jego ciało w czwartek rano, oszczędzając zadanie, które byłoby trudne dla 15 funkcjonariuszy zajmujących się konserwacją zabytków i ponad 30 ochotników, którzy zmierzali do niego.

Czy zmiany klimatyczne powodują, że zimowe burze w USA są gorsze?

Według sieci informacyjnej CBS w zeszłym tygodniu w całych Stanach Zjednoczonych zginęły 92 osoby z powodu pogody.

Podróże zostały zakłócone, a tysiące ludzi pozostało bez prądu po tym, jak zamarznięte powietrze znad Arktyki sprowadziło do Stanów rekordowo niskie temperatury i silne wiatry.

Niektórzy naukowcy twierdzą, że zmiany w Arktyce – która ociepla się trzy do czterech razy szybciej niż reszta planety – zwiększają prawdopodobieństwo wystąpienia ekstremalnych warunków zimowych w USA.

„Kiedy w Arktyce panuje nieoczekiwana temperatura (jak teraz), istnieje większe prawdopodobieństwo, że mroźny mróz nawiedzi miejsca takie jak Teksas, które nie są odpowiednio przygotowane, aby sobie z tym poradzić” – Jennifer Francis, klimatolog z Woodwell Research Center, powiedział AP w zeszłym tygodniu.

Francis jest pionierem teorii wzmocnienia arktycznego, która łączy wybuchy zimna z kryzysem klimatycznym poprzez śledzenie zmian w wirze polarnym (cyrkulacja wiatrów wysoko w stratosferze) i strumieniu strumieniowym (niżej w atmosferze i kluczowym czynnikiem wpływającym na pogodę).

„Gwałtowne ocieplenie Arktyki to jeden z najwyraźniejszych objawów zmiany klimatu spowodowanej przez człowieka, zwiększający prawdopodobieństwo wystąpienia zimowych ekstremów, nawet gdy globalne ocieplenie się ociepli” – dodaje.

Burze lodowe i inne ostrzeżenia pogodowe nadal obowiązują w wielu stanach USA, w tym w Arkansas, Oklahomie i Oregonie.

Jednak w nadchodzących dniach mrozy osłabną i zostaną zastąpione niezwykle ciepłą pogodą.

Niektórzy meteorolodzy ostrzegają, że odwilż może spowodować powodzie w częściach środkowego zachodu i północno-wschodnich Stanów Zjednoczonych.